

Jakież to typowe dla Brytyjczyków spierać się, który rejon jest lepszy, które drogi i problemy ładniejsze bądź trudniejsze, który gatunek skały przedniejszy. Szczególnie jeśli się pod to podepnie dumę narodową – jak Anglicy krzykną, że ich grit nie ma sobie równych, to Szkoci dodadzą, że chyba po piachach Torridon, a jak ci obwieszczą Highlandy mikstowym królestwem, to z kolei Walijczycy ich wyśmieją, wskazując choćby na Snowdonię… Tymczasem w tych sporach umyka cieszące się powszechnym uznaniem Pogranicze – Borders…
Pobieżny rzut oka na mapę i możemy dostrzec, że sławetne Pogranicze (Borders i Northumberland) leży nieomal pośrodku Wielkiej Brytanii… Jakie to niby pogranicze w środku kraju? Otóż teren ten od prehistorycznych czasów był granicą. Pośród wzgórz
Cheviot po dziś dzień znaleźć można fragmenty Wału Hadriana, oddzielającego prowincję rzymską od barbarzyńskich Piktów z północy… A kilka wieków potem ziemie te oddzielały Anglików od Szkotów. Nie ma na całej Brytanii tak licznych i potężnych zamków strze-
gących mniej lub bardziej ustalonych granic dawniej niezależnych od siebie państw… A gdy panowie i wojsko kryło się pod ochroną murów, pograniczem rządziły podjazdy jeźdźców zwanych Reivers, zajmujące się grabieżami, kradzieżami bydła i szmuglem – jak to na każdym pograniczu bywa. Można by to porównać do polskich Dzikich Pól – a miasto Berwick do Lwowa, bo też uważane jest za „odwiecznie nasze” przez oba narody. Zresztą jak się ktoś czuje na siłach sprostać prozie Waltera Scotta, to niech poczyta, a my zajmijmy się tym, po co tu się teraz przyjeżdża*…
Hrabrswo Northumberland jest usłane wzgórzami porosłymi wrzosem i lasem, a wybrzeże jest nie tylko malownicze, ale też dzikie. Pośród tego wszystkiego dobry Bóg postanowił zesłać (dzięki kilku przejściom lodowca) trochę większych kamieni i zerw skalnych. Pomimo że można się tu miło i przyjemnie powspinać z liną, to jednak prawdziwą radość czerpać się będzie z bulderingu. Po prawdzie jednak kamienne perełki trzeba wyłuskać, a interesujące jest to, że nieomal każdy z rejonów ma odrobinę inny charakter, a także rodzaj skały…
Poczynając od północy, pomiędzy Cheviot Hills a Berwick skoncentrowało się kilka ciekawych sektorów, takich jak choćby Kyloe Wood, który swoją nazwę zawdzięcza szkockiej rasie krów cechujących się długimi rogami i kudłatą sierścią… Z kolei wspinacze nazywają teren po prostu The Woods, co zapewne nawiązuje trochę na wyrost do innej magicznej miejscówki.
Jak można się domyślić, większość problemów ukryta jest w klimatycznym lesie, którego flora niejednokrotnie czyni problematycznymi wyjścia na top, to jednak w znikomym stopniu wpływa na jakość baldów. Większość problemów kończy się jednak na bezpiecznej wysokości, pozostawiając górę dla zwykłych wspinaczy. Skała to przedniej jakości piaskowiec z wymagającym i czujnym technicznie wspinaniem. Na szczycie tabeli znajduje się Monk Life 8B+, autorstwa słynnego Malcolma Smitha, oraz Catapult 8A+ z kluczowym strzałem z fuckera. Jednak i dla śmiertelników sporo się tu znajdzie. Do klasyków zaliczyć można ukośną rysę Yorkshireman 7B+, odciągi na flejku Hitchhiker’s Guide to the Galaxy 7A+ oraz nieco przystępniejsze odpęknięcie Red Rum 6B. Do specjalności „zakładu” włączyć trzeba wytrzymałościowe trawersy, takie jak choćby Arch Traverse 7A przez solidną niszę. Pomimo że sporo tu ekstremów, to dużo łatwych bal-
dów można znaleźć w zakresie 5-6A – łącznie ponad 130 problemów.
Kilka mil na południe leży Bowden Doors, klasyczny rejon wspinaczkowy, wybitnie zaadaptowany przez bulderowców, a zatem większość problemów kończy się w środku ściany, choć na obrzeżach można znaleźć typowe kamienie. Tutejszy piaskowiec jest
bardziej miękki, za to oferuje o wiele więcej wspinania po krawądkach. Bardzo dobrze oddaje charakter wspinania Antihydral 8A – po bolących krawądkach do klamy w połowie ściany, po czym zeskok. Do klasyki zaliczany jest County Ethics 7C+, który łamie powyższą zasadę, prowadząc highballa po drodze E7 7a oraz również wysoki Dog Eat Dog 7A, zaliczany do ładniejszych problemów. Z trawersów interesujący jest Pockets Trawers 7C, który jest jedynie o połowę krótszą wersją monstrualnego Young Warlords 6C. W okolicy można jednak też znaleźć bardziej klasyczne kamienie, choć z raczej łatwiejszymi przystawkami niż na głównej zerwie. W sumie ponad 300 problemów pomiędzy 3 i 8B.
Pośrodku hrabstwa, na wybijającym się plateau, ulokowały się skały Simonside. Dzielone są one wespół z tradowymi wspinaczami, którzy nie wykazują chęci do highballi. Warto odnotować, że jest to kolebką wspinania w Northumberland, sięgającego roku
1900… Solidny piaskowiec gwarantuje przednią zabawę, choć trzeba przyznać, że ze względu na górujące nad okolicą usytuowanie – zimowe, wietrzne dni mogą dać nieźle w kość. Z problemów, obok których nie można przejść obojętnie, wybijają się: Dulcinea 7A+
zaczynająca się dilfrem zakończonym dynamicznym przechwytem wprowadzajacym na czujną płytkę; Baps 7A z ryską, bułeczkami, palczastymi klameczkami i trudną mantlą; Pebble Patrol 7B po otoczakach; oraz highball Magican 8A (E7 7a) prowadzący technicznym dziobem – a to tylko kilka z 170 baldów od 3 do 8A.
Jeśli już jesteśmy przy liczbach, to nic w Northumberland nie może się równać z ponad 330 problemami w trudnościach 3-8B na 50 blokach rejonu Shaftoe, który w dodatku leży 20 mil od Newcastle. Ilość i bliskość przekładają się bezpośrednio na popularność. Z drugiej strony z jakością jest tu różnie – zdarzyć się może bardziej miękki i kruchy piaskowiec, szczególnie tuż nad glebą. Pomimo że zwraca uwagę spora ilość solidnych daszków, to jednak wspinanie jest dość zróżnicowane – co można przedstawić na przykładzie miejscowych klasyków: Incipient Crack 6A (SD 7A), gdzie po krawądkach dochodzimy do zawieszonej rysy, Sloper Masterclass 5+ (najłatwiejsza wersja), i jak nazwa wskazuje,
prowadzi po oblakach przy krawędzi dachu, po którym z kolei ciągnie się interesujący Neb Roof 6C, z kolei dla prawdziwych szaleńców mantla na obłej krawędzi po Mantel Madness 6C…
Prawdziwie królewskim ogrodem skalnym jest Queens Crag – inspirujące
bloki z twardego piaskowca, z 70 problemami, niejednokrotnie o wysokościach
highballowych – a wszystko to w odludnej i dzikiej okolicy, wzdłuż rzymskich
wałów. Najtrudniejszą propozycją jest Arc Royal 8A+, highball zrealizowany w zeszłym roku przez Dana Variana na przewieszonym filarku, a do tego z nieprzyjemnym lądowiskiem (GÓRY 180). Podobny w charakterze jest Queen Kong 8A (SD 8A+), tyle że lądowisko jest nieomal idealne. W kategorii „najpopularniejszy” wygrywa zdecydowanie Worldline 7B, gdzie krawędzią dachu dochodzi się do dynamicznego ruchu wyprowadzającego na kant bloku. Na szczególną uwagę zasługuje potężny Rabbit Stone, na którym warto rozkminić zejście, zanim się wbije w jakąkolwiek linię, a problemy można na nim znaleźć iście magiczne jak choćby techniczny kant Red Dragon 8A, palczasta rysa Rabbitstone Crack 6A lub Magician’s Nephew 6B+ z precyzyjnym haczeniem nóg wokół delikatnie przewieszonego filarka.
W podsumowaniu trzeba stwierdzić, że Northumberland nie jest rejonem na miarę Bleau czy innych mega-rejonów Europy – niemniej stanowi alternatywę jako bardziej dziki i odludnny teren posiadający wciąż spory potencjał eksploracyjny. Baldy z okolic Bowden i Kyloe nie ustępują jakością najlepszym na świecie, a Queens Crag zaliczyć można do europejskiej pierwszej ligi wysokich małych form.
- Swoją drogą, to od kilku lat „szmuglerstwo” jakby odżyło za sprawą odmiennego prawa sprzedaży alkoholu po obu stronach „granicy”, skutkującego nocnymi wypadami po „browar” młodocianych Szkotów…
P R Z E WO D N I K I
Podstawowym dziełem w tym temacie wydaje się „Northumberland Bouldering Guide” wydany przez lokalny klub, a opracowany przez miejscowych „guru” – Steve’a Crowe’a i Johna Earla w roku 2009 – zatem to dość świeża pozycja. Jest to solidna publikacja opie-
rająca się na fotodiagramach, a ponadto uzupełniona naprawdę świetnymi zdjęciami „w akcji”. Oczywiście znajdują się w niej sensowne opisy rozwiązań dla poszczególnych problemów, sporo historii i szczypta etyki 😉 Przy czym przewodnik ten jest zdecydowanie bardziej surowy od np. publikacji Rockfax (mniej ikon dostarczających informacji o jakości, charakterze etc). Pewnym mankamentem jest także ułożenie rejonów w kolejności alfabetycznej, a nie geograficznej, niemniej znajdująca się na okładce mapa pozwala
to jakoś ogarnąć. Uzupełnieniem tegoż przewodnika jest pochodzący z innej bajki „Northumberland Climbing Guide” omawiający klasyczne drogi tego rejonu.
N O C L E G I I Z AO PAT R Z E N I E
Tradycyjnymi kampingami, gdzie zbiera się brać wspinaczkowa, są: Winshields Farm w Bardon Mill, South Meadows w Belford oraz Highburn House w Wooler (www.highburn-house.co.uk). Oczywiście można znaleźć ich więcej, a do tego dochodzi kusząca możliwość zakwaterowania w tętniących nocnym życiem Newcastle i Edynburgu… Także zaopatrzenie we wszelkie dobra, zarówno te dla ciała, jak i duszy nie stanowi większego problemu, choć warto mieć w świadomości ograniczenia związane z ustawą o przeciwdziałaniu alkoholizmowi (GÓRY 180).
T R A N S P O RT
Najbliższym portem lotniczym jest Newcastle, tyle że z Polski obecnie są dostępne połączenia tylko z Krakowa dzięki EasyJet. O wiele większy wybór jest do Edynburga (dochodzi oferta Ryanair). Do rozważenia pozostają jeszcze połączenia z ościennych państw, a dokładniej z Pragi i Berlina. Zatem należy skierować się na strony ww. linii lotniczych. Komunikacja publiczna jest dostępna, ale korzystanie z niej wydaje się karkołomnym rozwiązaniem. Można spróbować połączyć to wszystko dzięki przewoźnikom: www.arriva.co.uk, www.firstgroup.com oraz www.stagecoachbus.com, jednak wynajęcie samochodu zdaje się jak najbardziej sensowną alternatywą. Warto rzucić okiem na warunki konieczne do wypożyczenia auta, bo różnią się one w zależności od firmy – jedni chcą depozyt, drudzy kartę kredytową, a jeszcze inni nic, ale za to ceny mają kosmiczne itd., itp. Do tego może oferta się różnić w ramach jednej kompani w zależności od lokalizacji (lotniska drożej, peryferia taniej). Z tych tańszych i mniej „problemowych” można polecić: www.enterprise.co.uk, www.arnoldclarkrental.com oraz www.autoeurope.co.uk. Cenowo kształtuje się to mniej więcej od 25 funtów w górę, ale czasami zdarzają się promocje (np. weekendowe).
Na koniec kilka słów o parkingach. Ze względu na to, że zdecydowana większość bloków leży na terenach prywatnych, a do tego czasami dostęp wiedzie przez zagrody i domostwa, należy być wyczulonym na wszelkie zakazy oraz nakazy parkowania i poruszania się szczególnie w bezpośredniej okolicy skał. Wspinacze są ciepło odbierani przez miejscowe społeczności i nie warto tego zmieniać.
Tekst pierwotnie ukazał się w Magazynie Góry 1 ( 1-2 (188-189) styczeń – luty 2010) 2010
