Peak District to jedno z najważniejszych miejsc w historii brytyjskiej wspinaczki tradowej. To tutaj, na niepozornych gritowych krawądkach, przez dekady kształtowały się style, etyka i granice odwagi kolejnych pokoleń wspinaczy. Od pionierskich przejść bez asekuracji, przez epokę wielkich problemów, aż po współczesne ekstremy — historia Peak District to opowieść o ludziach, ambicji i skałach, które nie wybaczają błędów.
Historia wspinania w Peak District owiana jest niezliczoną ilością legend, mitów i półprawd, sięgających czasów, gdy ludzie wiązali się w pasie linami konopnymi, nie znając jeszcze takich cudów techniki jak karabinek. Najlepiej poznawać ją na miejscu — bo każdy napotkany, czy to pod urwiskiem skalnym, czy przy pincie ciemnego angielskiego piwa, ma co najmniej garść opowieści. Jedne rozjaśniają mroczne plamy historii, inne wręcz przeciwnie — skutecznie je zaciemniają.
Nawet najlepszym dziennikarzom śledczym nie udało się wszystkiego ustalić, dlatego warto wskazać choć kilka kamieni milowych (z ang. milestones), które mogą stać się pretekstem do dłuższej rozmowy z miejscowymi bywalcami.
Pionierzy bez liny (do 1914)

1885 – James William Puttrell, złotnik z Sheffield, rozpoczyna eksplorację skał Wharncliffe w najczystszym stylu — żywcując. Lina służy wówczas co najwyżej do wciągnięcia drugiego. Przejścia takich dróg jak Sandy Gully, Fat Man’s Chimney czy Stonnis Crack wyznaczają standardy epoki. Puttrell wciąga do wspinania Henriego Bishopa i razem nadają ton całemu pokoleniu pionierów.
Pierwsze „Ostatnie Wielkie Problemy” (1914–1939)
1914 – Ivar Berg rozwiązuje pierwszy „Ostatni Wielki Problem Gritu”: High Neb Buttress (Stanage).
1916 – ten sam Berg przełamuje kolejną barierę, wytyczając Cave Arete Indirect E1 (Laddow).
Mimo stopniowego rozwoju techniki — lin i karabinków — postęp trudności zatrzymuje się na długie lata.
Powojenna odwaga i improwizacja (1945–1959)

1945 – na scenie pojawia się Peter Harding, prowadząc Promontory Traverse E1 (Black Rocks). Rok później, wraz z Veronicą Lee, rozprawia się z uznawanym za „nierozwiązywalny” Suicide Wall w Cratcliffe.
1949 – Harding podnosi poprzeczkę, prowadząc Demon Rib E3 (Black Rocks), wykorzystując przy tym… ramiona partnera.
Siła i charakter – era Brown–Whillans (lata 50.)
Na początku lat 50. do użytku wchodzą nylonowe liny i haki. Rozpoczyna działalność jeden z najmocniejszych duetów w historii Peak — Joe Brown i Don Whillans.
1951 – Brown wyznacza przerażający Great Slab E3 (Froggatt) oraz Left Eliminate E1 (Curbar).
1954 – Whillans pokonuje Sloth (Roaches), dziś odczuwany raczej jako E1 niż HVS — jeden z ostatnich wielkich problemów epoki.
1956 – Brown prowadzi Rasp E2 (Higgar Tor), uważany wówczas za najtrudniejszą technicznie linię w Peak.
1958 – Whillans stawia kropkę nad „i”, prowadząc Goliath E4 (Burbage).
Postęp sprzętu, stagnacja trudności (lata 60.)
Lata 60. przynoszą kości z pętlami we wszelkich kształtach i rozmiarach, jednak poziom trudności długo pozostaje bez zmian — aż do pojawienia się kolejnego duetu: Johna Allana i Steve’a Bancrofta.

Nowa fala i psychika (lata 70.)
1975 – Allan prowadzi London Wall E5 (Millstone), a rok później Strapadictomy E5 (Froggatt). Bancroft uklasycznia White Wall E5 (Millstone).
1977 – Johnny Woodward przesuwa granice fizyczne i psychiczne, prowadząc Piece of Mind E6 (Roaches) — jeszcze przed erą nowoczesnych butów wspinaczkowych.
Koniec starej epoki (1982)
1982 – Woodward prowadzi Beau Geste E7 (Froggatt), zamykając symboliczną epokę klasycznego wspinania w Peak District.
Profesjonalizacja i medialność (lata 80.)
Lata 80. przynoszą nie tylko eksplozję sprzętu (mechaniki, buty), ale też medialność i rodzący się profesjonalizm. Nadchodzi era Moffatów i Moonów.
1983 – Ron Fawcett realizuje kolejny „Ostatni Wielki Problem”: Master’s Edge E7 (Millstone).
1984 – Johnny Dawes wytycza Braille Trail E7 (Burbage), otwierając nowy rozdział psychicznego wspinania. W kolejnych latach dokłada End of the Affair E8 (Curbar) i Gaia E8 (Black Rocks).
1989 – miskowaty John Dunne (85 kg wagi przy 183 cm wzrostu) wprowadza stopień E9 w Peak na Parthian Shot (Burbage).
Gdzie kończą się skale? (lata 90. i dalej)
Lista „nierozwiązywalnych” problemów wyraźnie się kurczy. Poziom wytrenowania rośnie, choć coraz trudniej o prawdziwe przełomy. Wiele dróg, okrzykniętych ekstremami pod wpływem emocji i mediów, zostaje szybko przecenionych.
Na tle współczesnych dokonań wyróżniają się:
2000 – Neil Bentley i Equilibrium E10 (Burbage).
2004 – Steve McClure i technicznie ekstremalny The New (Elder) Statesman (Curbar), wyceniany na brytyjskie 7b (może francuskie 8b?).

Styl ponad wszystko (współcześnie)
Choć Peak District jest dziś niemal w całości wyeksplorowane, ciężar gatunkowy przesuwa się w stronę stylu. Coraz więcej ekstremów doczekuje się przejść OS lub ground-up, a część — dzięki kraszpadom — zostaje zweryfikowana solowo jako highballe.
I tak, kamyk po kamyku, legenda wciąż się toczy.
Tekst ukazał się pierwotnie pod tytułem „Kamyk po kamyku” w Magazynie Góry, nr (187) 12/2009 i został na potrzeby tej publikacji zredagowany oraz zaktualizowany.
